Gdybym zapytała kogokolwiek czym, a właściwie kim jest sen, zacząłby się ze mnie śmiać. A czemu? Dla zwykłych ludzi sen jest czymś naturalnym, nieodłącznym, czymś co jest i będzie, ale ja wolałabym, żeby sen nie istniał... przez to co jest snem nie ma już Alicji. Jedyną rzeczą, która chroniła Alkę przed snem, była pozytywka,nie taka zwyczajna, dostała ją od swojej babci.
Babcia miała na imię Alicja. Ona teraz jest w krainie snu. Niestety tylko tyle mogę powiedzieć o niej.
...Gdy siedziałyśmy tak z Alicją na łóżku, a wokoło rozpływała się cicha melodia. W tym momencie Alicja usypia...
-Nie.!-tylko na takie słowa zdobyłam się, ale po chwili dodaje jeszcze-...nie możesz usnąć, nie pozwalam ci.!
Jestem bezsilna wobec tego co czyha na jej życie...sen. W tym momencie wpada jej matka, dlaczego? Bo znowu usłyszała tę melodię, przypominającą jej "śmierć" mamy
CDN
Alicja nigdy nie wraca na drugą stronę
Zagubiona Alicja
sobota, 19 marca 2011
czwartek, 17 marca 2011
Alice.!
-Alice- paniczny krzyk słychać z oddali... Co bym dała żeby ona wróciła.
Znałam ją,zwykła dziewczyna z sąsiedztwa, taka jak każda. Wyróżniało ją tylko jedno: straszne sny... niekończąca się historia...
Zaczęło się to tak...
Dzień jak co dzień, świeciło słońce. Poszłam do Alki ( nasza kochana Alice), ona jak zwykle siedziała lekko przygarbiona na łóżku, wpatrując się w ciemnogranatową ścianę.
-Cześć-weszłam niepewnie do pokoju- znowu miałaś koszmary?
-Nie, tym razem to było takie realne, takie jakby to się działo naprawdę...sama nie wiem...-urywa jej się głos, załamuje ręce i płacze. To nie pierwszy raz, płakała już wcześniej, płacze codziennie od czasu gdy ma sny o Alicji.Powinnam była napisać płakała.Teraz to ja płaczę, ale wróćmy do historii.Wiedziałam co robić w takiej sytuacji: wzięłam pozytywkę, którą dostała od swojej babci, nakręciłam ją i popłynęła cicha melodyjka. Zawsze gdy nocuję u Alicji muszę czuwać, czuwać aby nic jej nie pochłonęło...nic, czyli sen. Sen to istota, sen to nie stan, sen żyje i pochłania. Ma świadomość i wie na kogo czekać. Sen wieczna zagadka...
CDN....
Znałam ją,zwykła dziewczyna z sąsiedztwa, taka jak każda. Wyróżniało ją tylko jedno: straszne sny... niekończąca się historia...
Zaczęło się to tak...
Dzień jak co dzień, świeciło słońce. Poszłam do Alki ( nasza kochana Alice), ona jak zwykle siedziała lekko przygarbiona na łóżku, wpatrując się w ciemnogranatową ścianę.
-Cześć-weszłam niepewnie do pokoju- znowu miałaś koszmary?
-Nie, tym razem to było takie realne, takie jakby to się działo naprawdę...sama nie wiem...-urywa jej się głos, załamuje ręce i płacze. To nie pierwszy raz, płakała już wcześniej, płacze codziennie od czasu gdy ma sny o Alicji.Powinnam była napisać płakała.Teraz to ja płaczę, ale wróćmy do historii.Wiedziałam co robić w takiej sytuacji: wzięłam pozytywkę, którą dostała od swojej babci, nakręciłam ją i popłynęła cicha melodyjka. Zawsze gdy nocuję u Alicji muszę czuwać, czuwać aby nic jej nie pochłonęło...nic, czyli sen. Sen to istota, sen to nie stan, sen żyje i pochłania. Ma świadomość i wie na kogo czekać. Sen wieczna zagadka...
CDN....
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)